Ludze związani z Różankami

Wanda Więckowska z domu Maciusowicz

Urodziła się 12 kwietnia 1914 roku w Nowosiółkach, parafia Korkożyszki koło Podbrodzia, powiat Święciany, województwo wileńskie. Ojciec Wandy – Jan Maciusowicz – ziemianin; matka – Amelia z d. Bergmann przyjechała na Wileńszczyznę z Odessy, po tym jak jej ojciec – zamożny kupiec, nieszczęśliwie utonął.

Wanda ukończyła Szkołę Rolnicza w Święcianach. W czasie II wojny światowej rodzina Wandy pomagała Żydom, ona sama zaś – partyzantom z AK, dlatego była aresztowana przez Sowietów i w związku z tym w lipcu 1945 roku – ( pierwszym transportem) – uciekała ze swojej Ojcowizny w NIEZNANE, bojąc się wywózki na Sybir. Wraz z bratem – Janem Macuisowiczem i jego rodziną (jadąc dwa tygodnie wagonem towarowym) dotarła do Gorzowa, gdzie zamieszkała wraz z innymi repatriantami w bloku przy ulicy Drzymały, a rodzina brata w Różankach (gdyż przywieźli ze sobą bydło).

W roku 1968 ukończyła Korespondencyjne Liceum Ogólnokształcące – wraz z maturą w Gorzowie Wlkp., ulica Przemysłowa. Odwiedzając swego brata w Różankach, zapoznała Aleksandra Więckowskiego. W dniu 10 lipca 1946 roku wyszła za niego za mąż i zamieszkała z nim w Różankach.

Mąż – Aleksander był wielkim społecznikiem – organizował życie społeczne wsi wraz z wójtem – Czesławem Różańskim (sam był „podwójcim” do spraw rolnych).

W czerwcu 1947 roku urodził im się syn Mirosław Jerzy, potem córka Bożena Zofia, a w maju 1953 roku najmłodszy syn Krzysztof Antoni, który prowadzi gospodarstwo po rodzicach do chwili obecnej (jest jednym z niewielu [5-ciu] prawdziwych rolników w Różankach).

Wanda zajmowała się wychowaniem trojga dzieci oraz pomocą w prowadzeniu gospodarstwa. Wielkie zaangażowanie jej męża Aleksandra w życie wsi spowodowało, iż także zaczęła wiele czasu poświęcać sprawom społecznym. Oboje: Wanda i Aleksander byli szykanowani przez ówczesne władze, gdyż nie wstąpili do spółdzielni produkcyjnej (Ich i ich dzieci nazywano „kułakami”, chociaż nie rozumiano tego określenia.

Mimo wielu upokorzeń przetrwali ten okres, pracując na gospodarstwie, hodując bydło i uprawiając ziemię.

Mąż – Aleksander wiele czasu poświęcał nie tylko sprawom społecznym wsi – był także pionierem i orędownikiem ruchu ludowego na Ziemiach zachodnich. Jego wielkie zaangażowanie w prace „ludowców” spowodowało, iż Wanda także wstąpiła w szeregi Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego – wspierając działania męża (nr legitymacji 0447040 z dnia 15 grudnia 1963 r).

Była jego bardzo aktywnym członkiem, organizując spotkania wiejskie i gminne, regularnie uczestnicząc w konferencjach powiatowych i wojewódzkich.
Przez ponad 35 lat była przewodniczącą Koła Gospodyń Wiejskich w Różankach.

Dla różankowskich gospodyń organizowała kursy doskonalące np. kroju i szycia, pieczenia i gotowania, robótek ręcznych. Prowadziła inspekty, zaopatrywała  gospodarstwa domowe w pisklęta.  Współorganizowała dożynki i liczne akademie z okazji (Zielonych świąt), Dnia Kobiet, Dnia Matki, itp. Równocześnie aktywnie działała w Radzie Banku Spółdzielczego w Gorzowie Wlkp. Ważna rolę w Jej życiu odgrywała także działalność religijna.

Za swoja prace na rzecz Różanek i jego mieszkańców wielokrotnie otrzymywała podziękowania i dyplomy uznania. Posiadała miedzy innymi „Odznakę za zasługi dla województwa zielonogórskiego”.

Wraz z mężem – Aleksandrem 47 lat prowadziła gospodarstwo rolne (do roku 1993 – czyli do śmierci swego męża). Ostatnie trzynaście lat swego życia spędziła w Gorzowie u córki. Myślami i sercem była jednak zawsze w Różankach, w swoim starym domu i na starych ścieżkach.

Pomimo cierpień z powodu choroby, bardzo chciała żyć, powtarzając myśl księdza J. Twardowskiego: „Śpieszmy się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą.” Jej serce przestało bić 2 sierpnia 2006 roku. Pozostawiła po swym życiu wielka rozpacz i pustkę wśród najbliższych.

Doczekała się czworga wnucząt: Jacka (syna Mirosława), Marcina (syna Bożeny),  Moniki i Marty (córek Krzysztofa). Wnuk Jacek ma syna Bartosza a wnuczka Marta – śliczną córeczkę Lenkę (3-latka), której niestety, nie zdążyła poznać.

 

Pogoda